Film, Przemyślenia

„Dwunastu gniewnych ludzi”, czyli o sztuce mówienia „nie wiem”

Zamiast Iść do kina na „Szybkich i wściekłych 8” warto obejrzeć coś z klasyki. Dlaczego warto oglądać klasykę? Wiadomo, takie filmy niosą ze sobą uniwersalne wartości, widzimy z czego czerpią dzisiejsi twórcy, no i można popisać się w towarzystwie udając znawcę kina. Ja postanowiłam obejrzeć w końcu „Dwunastu gniewnych ludzi”. Wydaje mi się, że ten film jest takim „Ojcem chrzestnym Puzo” wśród filmów, czyli że znają go nawet osoby, które filmem niespecjalnie się interesują.

Znalezione obrazy dla zapytania 12 angry mens

Film pochodzi z 1957 r., wyreżyserował go Sidney Lumet, a główną rolę zagrał Henry Fonda (chociaż w przypadku tego filmu ciężko mówić o typowej głównej roli, ci którzy oglądali wiedzą dlaczego). Tytułowa dwunastka to przysięgli, którzy debatują nad sprawą młodego chłopaka oskarżonego o zamordowanie ojca. Tylko jeden z nich ma poważne wątpliwości. W zasadzie przez cały film przysięgli tylko gadają i gadają. Nie jest to jednak wada filmu. Recenzenci często podkreślają, że o wielkości tego dzieła świadczy to, że mimo, iż akcja dzieje się tylko w jednym pomieszczeniu potrafi on przykuć uwagę widza bardziej niż niejeden thriller.

Jednym z lepszych momentów w filmie jest krótki dialog pomiędzy dwoma przysięgłymi:
– Naprawdę myśli pan, że jest niewinny? – pyta jeden z przekonanych o winie oskarżonego.
– Nie wiem – odpowiada bohater grany przez H. Fondę.

Widać dawniej ludzie też mieli problem z zaakceptowaniem tych dwóch prostych słów. W dobie Internetu, gdzie każdy jest ekspertem od wszystkiego, nie potrafimy powiedzieć „nie wiem”. Film dobrze pokazuje, że czasy się zmieniają, ale ludzie ich „mądrości” pozostają tacy sami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *