Lifestyle, Przemyślenia

Czy korzystanie z portali randkowych to wstyd?

 

Jakiś czas temu moja znajoma poznała faceta, który na pierwszy rzut oka był ideałem. Nie wierzyła we własne szczęście. Na pierwszej randce siedziała z myślą, że ten lada chwila uprzejmie się pożegna, stwierdziwszy, że chyba zostawił żelazko na gazie, czy co tam się mówi w takich sytuacjach. Jednak po pierwszej randce przyszła kolejna, potem następna i następna. Dalej, standard – smski do późnej nocy, banan na twarzy prawie cały czas i poczucie, że jest się najfajniejszą osobą na świecie. Po jakimś czasie byli już parą i przyszła kolej na poznanie jego znajomych. Niczym przestępcy przed przesłuchaniem musieli wcześniej ustalić wspólną wersję wydarzeń:

– To, jak powiemy, że poznaliśmy się na imprezie przez twoją współlokatorkę, ok? – on

– No ok – ona

Tak, poznali się przez portal randkowy. Mniejsza o to, jaki, ważne jest w tej opowieści to, że nie poznali się „normalnie”. Czyli na imprezie, na uczelni, przez znajomych, w warzywniaku, itd. A wiadomo, że portale to wymysł samego diabła. No właśnie, czy aby na pewno?

Wokół portali narosło wiele mitów, czas się z nimi rozprawić.

Oskarżony: portale randkowe.

Wyrok: niewinne.

To wstyd.

Jakiś rok temu na przeczytałam u znanej blogerki artykuł właśnie na temat portali randkowych. Że ona to by się wstydziła mieć tam konto, i co by pomyśleli jej znajomi, gdyby któryś ją tam zobaczył. Cóż, ktoś powinien jej powiedzieć, że przejmowanie się tym, co pomyślą inni to pierwszy punkt z poradnika pod tytułem Jak pogorszyć sobie życie? A wstyd to jest wtedy, gdy nie ustąpisz zniedołężniałej babci miejsca w tramwaju. Tak więc, nie, to nie jest żaden wstyd. A ten, kto tak uważa, powinien z powrotem teleportować się do średniowiecza.

Jak mam kogoś poznać, to poznam. Nic na siłę.

Romantyczne wizje dwóch połówek jabłka, które prędzej czy później się odnajdą, sprawdzają się w komediach romantycznych. W życiu jest tak, że szczęściu można pomóc. To tak jak w lotku – im więcej losów kupisz, tym większą masz szanse wygranej.

Wolę poznawać ludzi „normalnie”.

Znacie takie powiedzenie, że jedyne, co się nie zmienia to to, że się wszystko zmienia? Kiedyś normą było pisanie listów, dzisiaj jest nią używanie telefonów. Kiedyś środkiem transportu były powozy konne, dzisiaj samoloty. Widzisz analogię? Kiedyś ludzie poznawali się na „dansingach” (wiem, bo mama mi mówiła), dzisiaj jednym ze sposobów poznania partnera lub partnerki jest portal randkowy. Times are changing. Pogódźcie się z tym.

Osoby, które korzystają z portali, są upośledzone społecznie. Żyją w wirtualnym świecie.

Ciekawy argument. Ale na szczęście nieprawdziwy. Jeśli po wymianie kilku wiadomości, otrzymujesz propozycję umówienia się na kawę i nie odpisujesz na nią:

„Wiesz co, to za szybko. Popiszmy ze sobą jeszcze kilka miesięcy, myślę że lepiej poznam cię w ten sposób”, to wszystko z tobą ok. Możesz odwołać wizytę u psychiatry.

Jest tam pełno świrów

To akurat prawda, ale na szczęście raczej nie potrafią się kamuflować, więc kiedy zaczniesz z kimś takim pisać i zorientujesz się, że coś jest z nim „nie halo” urywasz kontakt. I tyle. W tzw. realu też jest pełno świrów i dziwnych ludzi, a mimo to nie przestaniesz wychodzić przez to z domu, prawda?

Moja koleżanka poznała kogoś przez portal, a ten ją zdradził/oszukał/rozstali się (niepotrzebne skreślić)

A to nowość! W czasach, gdy nie było portali ludzie nie zdradzali, nie oszukiwali, nie rozstawali się? To mi przypomina argument przeciw wegetarianizmowi, gdy ktoś mówi, że „znał wegetarianina, który zachorował i trafił do szpitala”…

 

Słowo na koniec. Korzystając z portalu randkowego, mówiąc brutalnie, trzeba mieć mózg i umieć z niego korzystać. No i trzeba być ostrożnym. Pierwszy lepszy przykład: jeśli mężczyzna pisze do kobiety  i twierdzi, że jest arabskim księciem-miliarderem i gdy zobaczył jej zdjęcie zakochał się na amen, a ona mu wierzy, to przykro mi, ale nie jest to wina portalu, tylko jej… Na portalu stosujemy zasadę ograniczonego zaufania. Działa to w obie strony.

To tyle. Sama mam kilkoro znajomych, którzy poznali się w ten sposób. Także nie ma się czego bać, trzeba próbować i samemu szukać szczęścia, bo w przeciwieństwie do tego, co twierdzi taki mało znany pisarz Paulo C., szczęście samo się nie znajdzie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2 thoughts on “Czy korzystanie z portali randkowych to wstyd?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *