Przemyślenia

Po co oni to robią?

Ferdek Kiepski mawia: „Dla ludzi z moim wykształceniem nie ma pracy w tym kraju”. Jak się okazuje nie on jeden ma ten problem. Wielu specjalistów rozmaitych dziedzin nie ma dobrej sposobności do wygłaszania swoich „mądrości”, co gorsza nikt im nie chce za to płacić. Dlatego sfrustrowani robią to najczęściej zza ekranów swoich komputerów, być może nawet z puszką piwa Mocny Full w ręce. Pal licho kiedy tematem ich rozważań jest piłka nożna lub skoki narciarskie, ale kiedy przy okazji ostatnich wydarzeń zaczynają się wypowiadać na temat wspinaczki wysokogórskiej i ludzkiej moralności, zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

Ci Janusze wspinaczki to teraz prawdziwa plaga naszego nadwiślańskiego kraju. Ni cholery nie wiem jak można, kompletnie nie znając się na temacie, kwestionować i krytykować zachowanie doświadczonych osób, którzy byli odpowiednimi osobami na odpowiednim miejscu, i z pełną stanowczością twierdzić:

Ja, Zenon Kowalski, zrobiłbym to lepiej i w tej sytuacji zachowałbym się tak i tak.

Otóż, drogi Zenonie, nie masz pojęcia, co byś zrobił. To, że się nie znasz na wspinaczce to jedno. Ludzie, którzy zjedli zęby na górach, nie wiedzą jak by się zachowali, a ty akurat wiesz? Ciekawe. Wspinanie się w wysokich górach to nie jest wycieczka rowerowa. Co na ten temat mogą wiedzieć ci którzy nigdy nie byli w miejscu, które zapewne nie bez powodu nazywane jest „strefą śmierci”? Niedotlenienie, obrzęk płuc, ślepota śnieżna i cholerne, cholerne zimno, to tylko niektóre z atrakcji, które mogłyby cię czekać, gdybyś zdecydował się zweryfikować swoje teorie w praktyce.  Więc tak, śmiem twierdzić, że ty, który stękasz, gdy spadnie trochę śniegu, a temperatura oscyluje wokół minus dziesięciu, nie wiesz, o czym mówisz i może lepiej zamilknij?

Holden Caulfield z Buszującego w zbożu powiedział How do you know what you’re going to do till you do it? The answer is, you don’t. A  Wisława Szymborska napisała Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.

Kiedy jednak pojawiają się rozsądne głosy hamujące tych, pożal się Boże, kandydatów na himalaistów, ci oburzają się i z właściwą sobie zadziornością i postawą kto mi zabroni, pytają:

Czy to, że nie wspinam się po górach znaczy, że nie mam prawa wypowiadać się na ten temat?

Nie, no jak, prawo masz, oczywiście. Masz prawo wypowiadać się na każdy temat, nawet, powiedzmy, na temat wpływu czarnej dziury na otoczenie. Możesz nawet o tym napisać esej. Tylko istnieje duże ryzyko, że będzie to stek bzdur. Więc może jednak nam tego oszczędzisz?

Tak to mniej więcej wygląda.

Osobną grupę, obok internetowych specjalistów od wspinaczki, stanowią osoby, które zadają pytanie:

Po co oni to robią?

Ci z kolei są specjalistami od tego, czy coś ma sens czy nie. Wspinaczkę wysokogórską, jako że jest to sport bardzo niebezpieczny, zaliczają do tej drugiej kategorii. I mówią, że to głupie, bo himalaiści narażają swoje życie, narażają na ciągły stres swoich najbliższych, no i, w końcu, narażają życie innych, bo przecież ktoś musi wyruszyć im na pomoc, gdy ci utkną na iluś tam tysiącach metrów, podczas zdobywania kolejnego szczytu.

Tomasz Mackiewicz w krótkim filmiku, w którym zafascynowany opowiada o Nandze Parbat, mówi, że jest to góra, która zbiera wyjątkowo obfite żniwo: jeśli próbujesz wejść na szczyt, nomen omen, zabójczej góry, masz 50% szans, że wrócisz żywy. Straszne. Przecież nawet w rosyjskiej ruletce lepiej to wygląda. Oczywiście Mackiewicz nie mówił tego ze łzami w oczach, raczej z fascynacją i pewnym respektem. Czy był szalony, i czy sam prosił się o nieszczęście?

Nie. On po prostu miał taką pasję. Takie wybrał życie.

Krzysztof Wielicki powiedział: Idę w góry cieszyć się życiem.

Mówi się, że góry to styl życia, a ludzie którzy się po nich wspinają są uzależnieni i nie mają za bardzo innego wyjścia, niż kontynuować to, co zaczęli. Dlatego chcą  sprawdzać się w coraz to trudniejszych warunkach, chcą wytyczać nowe drogi, którymi nikt wcześniej nie szedł. Chcą dokonywać rzeczy niemożliwych. Chcą przekraczać swoje granice, ze świadomością, że mogą zapłacić za to najwyższą cenę. Może jest w tym pewne szaleństwo, ale to szaleństwo, które rozumiem, podziwiam i może nawet trochę go zazdroszczę.

Bo to oni mogą obcować z tym majestatycznym wręcz pięknem wysokich gór, oni mogą sprawdzić się w sytuacjach życia i śmierci, a tym samym wiedzą o sobie więcej niż przeciętny człowiek. A może balansując na granicy śmierci potrafią bardziej docenić życie? Żyć jego pełnią? Nie wiem.

Wiem natomiast, że to czego możemy się od himalaistów uczyć to pokora i dystans. Pokora wobec życia i świata, wobec spraw, których nie rozumiemy. Dystans do problemów dnia codziennego, do rzeczy, które tak naprawdę nie mają znaczenia. Miałeś zły dzień w pracy, ktoś krzywo na ciebie spojrzał? Machnij na to ręką i idź dalej. Życie jest krótkie i warto skupiać się na tym, co naprawdę ważne. Warto robić to, co kochamy. To jest lekcja, którą powinniśmy z tego wynieść.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *